Styczeń zakończyliśmy wyjazdem formacyjnym do Popowa. Poza obozem w sierpniu to drugi nasz wspólny wyjazd w roku, gdy modlimy się, słuchamy Słowa i pogłębiamy relację z Bogiem. To też czas, kiedy możemy oderwać się od codziennego życia i skupić na tym, co robi nasz Pan, Jezus Chrystus. I dobry moment, aby wspólnie świętować powiększenie wspólnoty o nowych członków (Agapa zawsze wychodzi nam tak obfita, że jeszcze następnego dnia mamy deser po obiedzie 🙂 ).

W tym roku towarzyszyła nam historia o miłosiernym Ojcu i dwóch synach, z których jeden powraca na łono rodziny a drugi, mimo że stale obecny w domu, zachowuje się jak sierota. Każdy zna tę historię z 15 rozdziału ewangelii św. Łukasza. Jest ona często używana podczas kazań czy kursów ewangelizacyjnych. Czuliśmy jednak, że warto ją pogłębić. Bo gdy pierwszy raz szczerze stajemy przed Bogiem, każdy z nas jest marnotrawnym synem. Jednak w chwili przyjęcia do domu Ojca nasza historia się nie kończy. Ona się dopiero zaczyna. Dlatego ogromnie ważne jest, abyśmy przyjęli objawienie Bożej miłości i stali się Synami i Córkami Boga. Ale też musimy uważać, aby lęk, niskie poczucie wartości czy cokolwiek innego nie uczyniły z nas starszych synów. Takich, którzy nie umieją korzystać z tego, co jest Ojca i czują się zazdrośni o powracających do Jego domu grzeszników.

W tym roku dużo usługiwały nam osoby spoza wspólnoty. Zaczynając od Leifa Hetlanda (wysłuchaliśmy jego nauczania o sercu sieroty i trzech krzesłach), przez księdza Pawła Rogowskiego, naszego poprzedniego opiekuna, który jest teraz proboszczem parafii p.w. Św. Barnaby, po naszego proboszcza z parafii na Ateńskiej, księdza Andrzeja Dybka, który odprawił dla nas mszę. Byliśmy więc obficie pobłogosławieni opieką i wsparciem. Dziękujemy!

Na takim wyjeździe różne rzeczy są ważne. Osobisty czas wydzielony na modlitwę, kiedy mogliśmy poważnie spojrzeć w swoje życie i ocenić, ile w nas z syna marnotrawnego a ile ze starszego brata. Można było pójść do spowiedzi i pojednać się z Bogiem. Był też czas dzielenia w grupach. Czasem usłyszenie, że ktoś też zmaga się z podobnym do mojego problemem, przynosi ulgę i wiarę, że z Bogiem wszystko się uda. Ważny był też czas relacji, pogaduch, wspólnych wygłupów (w tym zabieranie kapci), wspólnego jedzenia. A także wyrzekanie się lęku po niedzielnym nauczaniu Michała Jelenia. I stawanie przed Bogiem na uwielbieniu, gdy nie musieliśmy się spieszyć i szybko kończyć. Mogliśmy trwać i cieszyć się Bożym pokojem i radością.

Z całego serca polecamy – było super! Wybierzcie się kiedyś z nami lub znajdźcie dla siebie jakiś wyjazd formacyjny, który odetnie Was od codziennych obowiązków i zmusi do spojrzenia na Boga 🙂 Nie ma co czekać do wakacji 🙂

Categorygoście, wyjazd
© 2015 Wspólnota Modlitewno-Ewangelizacyjna Abba
Znajdź nas na: